Witam was w pierwszym rozdziale tego opowiadania :) od teraz będzie ono pisane z punktu widzenia Natalie , Miłego czytania .
XXXXXX
Od wypadku który miałam na schodach , minęły dwa długie i męczące dla mnie tygodnie , od tego feralnego dnia 2 września , zauważyłam że w moim ciele zachodzą pewne zmiany , jednocześnie myślałam że tylko mi się wydaje że zachodzą w nim zmiany.... jedną ze zmian które zauważyłam , było szybsze gojenie ran . Akurat o tym przekonałam się w dniu wypadku , ponieważ po wizycie u higienistki pojechałam razem z Kathy i jej rodzicami do szpitala , tam przeżyłam szok .... po odkażeniu rozcięcia na kolanie i znieczuleniu go przez nieprzyjemnego lekarza , dostałam zastrzyk na tężec i właśnie to było zaskoczeniem , po wyjęciu igły z nogi .. powinien zostać ślad , i tak było... jednak nie na długo , po kilku minutach ślad na moim kolanie zniknął . jednak nie wspomniałam o tym nikomu ...
Po dwóch długich tygodniach siedzenia w domu , mogłam nareszcie pójść do szkoły , co prawda nienawidziłam tego budynku , jednak jeśli miałabym wybierać między nudzeniem się , a szkołom to śmiało wybieram naukę , z resztą intuicja podpowiadała mi że w dzień powrotu wydarzy się coś niezwykłego ....
XXXXXX
- Natalie ! zaczekaj na mnie ! . zawołała za mną moja koleżanka , z westchnięciem stanęłam przy tych feralnych schodach i poczekałam na nią... po chwili stanęła przy mnie Katherine
- Cześć Kathy... co chcesz ? bordowo-włosa patrzyła na mnie morderczym wzrokiem , po czym złapała mnie za ramie
- Nie będziesz szła sama po tych schodach ... przewróciłam oczami , ale pozwoliłam jej zaprowadzić się na wyższe piętro , stanęłyśmy w biało-czarnym korytarzu , co chwile mijali nas uczniowie zerkający w naszą stronę, ale co się dziwić … nie codziennie widzi się dwie nastolatki które idą w ten sposób.. Niektórzy myśleli że jesteśmy parą.. Co mnie akurat bawiło… tak naprawdę byłyśmy od małego przyjaciółkami… a nawet więcej , siostrami
W wieku trzech lat zapoznali nas ze sobą nasi rodzice , zabawne było to że po kilku latach się nie widziałyśmy i kolejne nasze spotkanie miało miejsce w podstawówce… od tej pory byłyśmy nierozłączne a nasza więź się wzmocniła.. Teraz tak jak wspominałam wcześniej , jesteśmy jak siostry…
- Siostrzyczko.. Przestań marudzić , nic mi nie będzie.. Mruknęłam pod nosem na co Katherine popatrzyła na mnie "wilkiem"
- Natalie…jak coś ci się stanie to potem będzie na mnie. Przewróciłam oczami na jej stwierdzenie , zawsze jak coś jej nie pasowało to używała pewnej wersji mojego imienia
- Kathy… jak nie przestaniesz to naśle na ciebie… no właśnie.. Kogo ja mam jako broń.. Zaczęłam się zastanawiać.. Zawsze przy naszych sprzeczkach wymieniałyśmy kto ewentualnie może posłużyć jako "broń" jednak ja zawsze przegrywałam
- HA ! Ja mam mopsika , zawołała ze śmiechem moja "kochana" siostrzyczka
- No tak.. Ja nie mam nikogo , prychnęłam po czym wyrwałam swoje ramie z jej uścisku
- Ej.. Masz przecież mnie.. ! Zawołała Kathy a mnie ode chciało się żartów
Ta… przepraszam kłólicku[specjalnie tak napisałam -DA-] powiedziałam udając że się śmieje , Kathy myśląc że wszystko jest "ok" szturchnęła mnie przez co straciłam równowagę i poleciałam na najbliższą osobą , na skutek czego oboje wylądowaliśmy na podłodze , szybko wstałam z niego (tak zauważyłam że to chłopak),moja twarz była teraz w kolorze dojrzałego pomidora.. A przynajmniej myślałam że tak jest
-Przepraszam… ale to przez moją koleżankę.. Wskazałam w stronę gdzie powinna stać Kathy .. Ale jej tam nie było , zauważyłam jednak jej charakterystyczne włosy znikające w zamykających się drzwiach od ubikacji
- Nic się nie stało.. Powiedział chłopak nerwowo przeczesując swoje kasztanowe włosy,
- To dobrze , uśmiechnęłam się delikatnie a jego oczy , których kolor kojarzył mi się z bezchmurnym niebem , delikatnie zalśniły, jednak myślałam że to była jedynie moja wyobraźnia….
- A właśnie.. Gdzie moje maniery.. Nazywam się Mathew Coper, a ty ?
- Jestem Natalie Pow , dla przyjaciół Nat zlustrowałam go teraz wzrokiem i teraz rzuciła mi się w oczy jedna rzecz …
- Miło mi cię poznać Natalie…
- Mathew przepraszam że tak pytam.. Ale ile ty masz właściwie lat ? Chłopak na moje pytanie zaczął się śmiać i znowu "miętosił" swoje włosy
- Wiem że wyglądam na starszego.. Wszyscy mi to powtarzają.. Ale mam dopiero 16
- I tak jesteś starszy o ten jeden rok , chłopak posłał mi uśmiech
- Miło się rozmawia.. Ale musimy iść bo zaraz zadzwoni dzwonek , w której masz Sali ? Odprowadzę cię … dosłownie chwilkę zastanawiałam się nad odpowiedzią
- Mam w 69 … Biologie.. (Ta liczba została wybrana przez oryginalnego "Kłólicka") widziałam że Matt ledwo powstrzymuje się od śmiechu , dlatego uniosłam palec i żartobliwie mu pogroziłam
- Ja mam koło ciebie , w 68 język , powiedział chłopak z uśmiechem którego już nie powstrzymywał , ruszyliśmy razem w stronę naszych klas , tak naprawdę rozmawiając o wszystkim i o niczym, w pewnym momencie zauważyłam jedną rzecz… znowu..
- Tak w ogóle to nie widziałam cię tu wcześniej..
- Dopiero w tym roku się przeniosłem , mój ojczym chciał żebym cały czas był w internacie .. Ale matka tym razem się postawiła i tak o to jestem .
- Jeśli chcesz to mogę cię oprowadzić… oczywiście jak będziesz miał czas
- Dziękuje , chłopak uśmiechnął się i przez resztę drogi szliśmy w milczeniu , w końcu stanęliśmy przy Sali od biologii
- Tam masz sale 68 , wskazałam mu drzwi na końcu korytarza
- Jeszcze raz dzięki Natalie , do zobaczenia . Chłopak odszedł a ja podeszłam do chichrającej się pod ścianą Kathy
- Wredna Swatka z ciebie wiesz ?, Kathy zawiesiła się na moim ramieniu , cały czas się śmiejąc… zachowywała się jak chomik po kawie…
- No nie fochaj się na mnie… poza tym przyznaj Nat.. Ten chłopak jest całkiem. Całkiem przewróciłam oczami na to stwierdzenie , jak zawsze szukała jakiegokolwiek chłopaka z którym według niej powinnam być.. Wspominałam już że czasami czuje do niej nienawiść ? Właśnie w takich chwilach…
- A ja mam dwa szwy , oczywiście nie była to prawda bo po tych dwóch tygodniach miałam je zdjęte , jednak jak popatrzyłam w stronę chłopaka o którym mówiła moja "siostrzyczka" to nie mogłam się nie uśmiechnąć
- A właśnie.. Widziałaś dzisiaj demonka ? Zapytała Katherine , co pozwoliło mi odwrócić wzrok od błękitnych tęczówek Matta .. Tak przez tą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy.. I znowu widziałam ten błysk , bardziej skupiłam się na słowach Kathy
- Nie widziałam go.. Z resztą to twój chłopak .. Końcówkę dodałam żeby dogryźć dziewczynie , od kilku lat chodził za nią chłopak który był jednocześnie moim najlepszym przyjacielem i utrapieniem Katherine …
- Wiesz że ja do niego niczego nie czuje… a on nadal nie rozumie.., na szczęście przerwał jej dzwonek na lekcje , było to w tym momencie moje zbawienie , tekst Kathy słyszałam praktycznie codziennie , weszłyśmy do pistacjowej Sali i usiadłyśmy na końcu klasy … naprawdę zastanawiało mnie to co musieli brać ludzie którzy pomalowali klasę na taki kolor.. Nie dość że nie dało się w takim czymś uczyć to jeszcze nasza nauczycielka zawsze miała na sobie coś w identycznym kolorze.. Po dwóch minutach weszła wspomniana przeze mnie osoba.. Oczywiście w jaskrawej zielonej koszuli
- Mam nadzieje że przez całe wakacje się uczyliście , bo dzisiaj napiszecie kartkówkę z zeszłorocznego materiału… , wspominałam już że ją nienawidzę ? Z resztą.. Od razu wiedziałam że dostanę najgorszą ocenę , baba nie potrafiła tłumaczyć a dodatkowo kolor ścian nie pozwalał się skupić.. Do tego dochodził fakt że całe wakacje spędziłam z Kathy
- No ? Na co czekacie ? Wyciągać kartki , powiedziała niecierpliwie nauczycielka przez uczniów nazywana "Panią Nienormalną" , kiedy wszyscy mieli kartki , to zostaliśmy podzieleni na grupy , a ja popatrzyłam na najlepszą uczennice w klasie , nie ważne było o której i z czego będzie sprawdzian .. Lena i tak będzie miała maksymalną ilość punktów , o dziwo tym razem byłyśmy w tej samej grupie, w końcu dostałam "kartkówkę" a raczej trzy stronicowy sprawdzian.. Zaczęłam przekręcać strony myśląc nad odpowiedziami ale przeszkadzało mi stukanie nauczycielki , ta porąbana baba stukała długopisem o biurko przez co nie mogłam się skupić , nagle usłyszałam coś dziwnego , głos który mówił mi odpowiedzi , co dziwniejsze był to głos mojej koleżanki Leny ,rozejrzałam się wokół ale dziewczyna nie mówiła niczego tylko pisała na kartce , postanowiłam szybko spisać to co słyszę , po zaledwie 4 minutach zabrano nam kartki, a ja ciągle zastanawiałam się nad tym czym był ten głos….
- "Brawo Dzieciaku…"usłyszałam nagle w głowię, po czym zemdlałam..
XXXXXX
Pojawił się długo wyczekiwany rozdział :) powiem szczerze że jestem z siebie dumna , rozdział ten jak i kolejne będzie rozwinięciem tego co było wcześniej jest zdecydowanie lepiej :) zapraszam was do komentowania i głosowania :)
https://www.wattpad.com/392078657-jeden-upadek-mo%C5%BCe-zmieni%C4%87-wszystko-rozdzia%C5%82-1
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz